top of page

Anna Jurek: Dodając odwagi sobie, dodajemy jej dziewczynkom, które na nas patrzą

Cześć, nazywam się Anna Jurek. Z Weroniką Jóźwiak, z którą obecnie pracuję przy projekcie “Dziewczyny do polityki”, poznałam się wiele lat temu, około 2014 roku, przy okazji wprowadzania programu edukacji seksualnej w Łodzi. Program prowadzony przy Fundacji Nowoczesnej Edukacji SPUNK, którą prowadzę z Aleksandrą Dulas, jest najdłużej funkcjonującym programem w Polsce (ponad 10 lat) finansowanym z budżetu miasta. To jest ogromna duma, bo w innych miastach to się po prostu nie udało, albo udało, ale w mniejszej skali.



Edukacja seksualna ma różne kierunki, mieści się w niej wiele zagadnień. Dla mnie zawsze bardzo ważnym obszarem było wspieranie w tym zakresie dziewczyn – przekazywanie wiedzy, dodawanie pewności siebie, zachęcanie do zabierania głosu i myślenia o przyszłości – jaką edukację dalej wybiorą, gdzie będą chciały pracować, jak będą układać swoje relacje. Także przekaz Weroniki miał rys mocno emancypacyjny – opowiadała o historii kobiet, o ich walce o prawa obywatelskie, w tym wyborcze. Myślę, że ten aspekt edukacyjny jest bardzo ważny, bo kobiety przez stulecia były wymazywane z historii świata, a przecież były w nim obecne ciałem, umysłem i sercem. Potrzebujemy odzyskać głos i z niego korzystać, opowiadać historie widziane własnymi oczami.

Te doświadczenia sprawiły, że całkiem naturalnie przeszłam do “Dziewczyn do polityki” – projektu, który wymyśliła Weronika i do którego mnie zaprosiła. Wiele wątków się ze sobą połączyło w szeroki punkt widzenia – z jednej strony mamy dziewczynki, przed którymi jest całe życie, a z drugiej strony kobiety, które już żyją swoim życiem, pracują, działają, tworzą teraźniejszość i przyszłość dla siebie, ale też dla tych dziewczynek. Ale żeby świadomie, odpowiedzialnie i konsekwentnie to robić, potrzebują dodatkowego wsparcia, wiedzy, sieciowania, przestrzeni do rozwoju. Przecież nie możemy mówić dziewczynkom “Hej, bądźcie silne, niezależne, wypowiadajcie się otwarcie”, jeżeli my same tego nie robimy. Dodając odwagi sobie, dodajemy jej dziewczynkom, które na nas patrzą.

Moja droga jest zatem dosyć spójna – od wspierania dziewczynek, przez wspieranie nastolatek, do wspierania kobiet w drodze do polityki. Podoba mi się, że pracujemy z wartościami. Przyglądamy się swoim przekonaniom na temat polityki, władzy i obecności kobiet w przestrzeni publicznej. Przygotowujemy płaszczyznę do wartościowej debaty publicznej, współpracy, ale też walczenia o sprawy, które są dla nas ważne.

To, co mnie pociągnęło w pomyśle Weroniki – “Dziewczyny do polityki” – to poczucie, że to jest kolejny klocek w układance: tworzenia bardziej równościowego społeczeństwa. Wyrosłam z aktywizmu, pracuję z dziećmi i młodzieżą, działam w edukacji. Teraz przyszła kolej na szkolenie dziewczyn i kobiet, które chcą i mają pomysł na politykę uwzględniającą prawa człowieka, sprawiedliwość społeczną, klimat. Kobiety rozkręcają biznesy, działają w organizacjach pozarządowych, w nauce, w sporcie, w sztuce. Mają mnóstwo możliwości.


W naszym projekcie postawiłyśmy na politykę, bo to obszar, który ma bezpośredni wpływ na jakość codziennego życia. To praca nad teraźniejszością i przyszłością. Ta myśl wyrasta z mojej refleksji nad światem, ale i ze studiów filozoficznych, które skończyłam. Uczę samodzielnego, krytycznego, niezależnego myślenia i przekuwania go w konkretne działania, a to szalenie ważne w polityce. Gdy po studiach musiałam się odnaleźć na rynku pracy, byłam przerażona. “Kto będzie chciał zatrudnić absolwentkę filozofii?” – myślałam. Robiłam różne rzeczy: pracowałam na rynku handlu hurtowego w Głuchowie, sprzedawałam garnitury, pracowałam w punkcie ksero i foto. Jednak od zawsze wiedziałam, że lepiej pracuje mi się w miejscach, gdzie struktura jest pozioma. Dlatego dobrze czuję się w organizacjach, grupach nieformalnych, gdzie mam większą wolność działania. Wiem, co mam robić w życiu, nikt nie musi mi tego mówić. Jeżeli spotykam osoby, które mają podobne wartości i cele do moich, to po prostu działamy razem. Szkoda mi czasu na rzeczy, które mi nie służą.

Prywatnie, szczególnie ostatnio jestem dużo bliżej natury. W przyrodzie czuję się częścią większej całości, na równi ze zwierzętami, roślinami, ziemią, wodą. Staram się wychodzić poza indywidualistyczny punkt odniesienia, skoncentrowany tylko na mnie. Bycie w przyrodzie ma wartość wytchnieniową, pozwala przewietrzyć umysł, uczesać myśli, nabrać dystansu i głęboko odetchnąć. Bycie blisko siebie sprawia, że potrafimy być w lepszych relacjach z innymi, a jak mamy więcej energii i zasobów, możemy kształtować świat wokół siebie, na poziomie rodziny, przyjaciół, ale także na płaszczyźnie społecznej. Jesteśmy systemem naczyń połączonych, co dostanę od Ciebie, oddam dalej. Warto o tym pamiętać we wszystkich aspektach życia.

Comments


DO:ŁĄCZ DO NEWSLETTERA!

bottom of page